real-nie

Znów odwiedziłam królestwo alternatywy, to nie wina mojego miasta, że do najfajniejszych miejsc przychodzi hipsternia. Mogę z niej szydzić po kątach. Tylko co zrobić, gdy dziewczyna wywlekła pomarańczowe futro z lumpeksu i wygląda tak, że w swojej kurtce z sieciówki czujesz się jak dziecko gorszego Boga? Najlepiej podejść z butelką piwa i pochwalić zakup. Zorganizowane w trymiga przedstawienie okaże się na tyle żałosne, że trzeba będzie zapomnieć, o futrze też.

Blake nie brzydzi się dotykać tępych kiepów, którzy bić się chcą z bezdomnymi, bo nie mają na wieczór innych planów, a metanol się skończył w śródmieściu. Blake w sekundę powala na ziemię takiego osobnika, stosuje dźwignię nelsona. Przyjeżdża policja, podchodzi dziad i dziękuję, Blake kończy sajgonki. Obywatelski obowiązek został wykonany. Rozchodzimy się do domów.