rogalik

Nie miasta bez rzeki przepływającej przez jego centrum, pochodzę więc z pięknej, rozpadającej się wsi, choć z silnymi tradycjami przemysłowymi.

Tam nie wydarzyła się historia, którą trzeba opowiedzieć. To miało miejsce 250 km dalej w którąkolwiek ze stron. Koniec jej będzie smutny, lecz nie traćmy nadziei, że szczęście przyjdzie, w którymś momencie. Nie pamiętam którym. Nim jednak zacznie być oczywiste, to, co trzymane w tajemnicy, trzeba wyraźnie zaznaczyć, że płakać nie warto. Osoby dramatu są następujące: Andriej, za chwilę uznany operator, fanatyk kobiet; Samuel, chodzący tu i ówdzie, nienawidzący deszczu, przekładający nuty na słowa; Elza przepływająca baseny, jeziora i rzeki. Mina, która swoimi włosami i głosem burzy ściany i Lina, dla której, mimo urody, bankomat nie jest przyjacielem.

Właściwie przychodzi ochota, żeby tak poskładać akcję, żeby bohaterzy zginęli już w pierwszych dwóch linijkach, ale jeśli tak, to trzeba na odwrót. Wtedy, idea pro life nabiera nowego znaczenia. Śmierci więc nie będzie, seksu i przemocy też nie. Z góry więc cała historia skazana jest na brak zainteresowania ze strony kogokolwiek. Niemniej.
Pytanie jak żyć? zadaje też sobie Eryk w filmie Kolskiego
Każde z nich miało coś za uszami, niezałatwione sprawy, ucieczki, dziesiątki obejrzanych filmów, których nie wynikało nic. Wyruszyli w wielką podróż na drugą stronę ulicy, aby zaznać trochę spokoju tam, gdzie spokój zjawiał się o 5 nad ranem. Rozmawiali długo. Nie pojawił się jednak temat nieplanowanych ciąż, swetrów polityków i pielęgnacji stóp. Pytanie jak żyć? przewijało się to tu, to tam. Były opowieści o wielkich miłościach i spotykaniu psychopatów. Za oknem spadł właśnie pierwszy śnieg. Samochody już dawno przestały jeżdzić. Właśnie kończyły się ich tygodniowe kolonie. Pojawił się smutek i żal, przecież było tak pięknie. Po kilku godzinach rozmów rozstali się, wierząc jednak, że na słowo żegnaj jest jeszcze za wcześnie.

A teraz przyjrzyjmy się strukturze. Zawiązanie akcji dość słabe, punktów kulminacyjnych na razie brak, ekspozycja bohaterów jeszcze dawała radę, ale właściwie historia taka jak inne. W dobrych historiach są brzydcy ludzie i ich jeszcze brudniejsze dusze. A tu tylko połysk i sympatyczność.

W dawno nie otwieranym sklepiku z aforyzmami, mamy frazę, choć liryczną, to obsceniczną. Za podrzucenie pomysłu podziękujmy Elzie i Linie: Co tam fiut, jest trup.