brak wanny. pieca brak

Wracając z wielkiego miasta, znów mijałam osobliwą, albo raczej rzeczobliwą stertę śmieci. Nie zwykłych takich, takich innych w zupełności. Tym razem na działce otoczonej wykrzywioną pod kątem 45 stopni siatką leżały w rządku - równym jak kolumna młodzieży na obozie hitlerjugend - boczne drzwi aut. Było ich wiele. różne kolory i kształty. Wydawały się zadowolone z sytuacji, w której się znalazły, aczkolwiek, jak wskazuje stan siatki musiało dochodzić do kilku dramatycznych ucieczek. To wielkie ludzkie miłosierdzie, że pozwala tym zdezelowanym drzwiom spędzić ostatnie chwile przed kompletnym zezłomowaniem w rodzinnym gronie.

Może ludzkie dusze też gdzieś są składowane, kiedy już się zużyją. Reinkarnacja nie odbywa się bez szkody dla organizmu. To prawie tak jakby urodzić dziesięcioro dzieciaków a i to porównanie nie oddaje istoty rzeczy. Nie wierzę w grzechów odpuszczenie, bo dusza odkupiciela już dawno na wysypisku.
Wyobrażam sobie czyściec dla mikrofalówek, które muszą się tłumaczyć z podgrzewania wieprzowiny, bo akurat dyrektorem ich działu jest świeżo nawrócony na islam. I ciągle ktoś je szoruje, bo po wielu latach ten tłuszcz wsiąkł w ich plastikowy naskórek.

Blake ma sobowtóra. Ten sobowtór jest zdolnym aktorem. Ten zdolny aktor stworzył w filmie toczącym się głównie w lesie kompletnie niejednoznaczną postać, która siedzi mi w głowie i wyjść nie chce. Zdrajca, który ma zalety i miejsce na miłość w sercu nie pasuje do układanki dobrzy my - świnie oni. Okazuje się, że też zdarza nam się taplać w błocie i umaczać ryje w brudnej wodzie. Wierzę jednak wciąż w mądrość świni nawet z brudnymi raciczkami.

Jan Saudek, Quary 1983.

I pomyśleć, że kącik aforystyczny miał zostać zawieszony i to z tak błahego powodu jakim była niewiara w siłę słowa.
O tak! Jesień jest najbardziej aforystycznodajnym miesiącem. Melancholia, coraz większe straty ciepła i paskudna kurtała z zeszłego sezonu nastawia nas na refleksyjne tory. Nie traćmy okazji, żeby powiedzieć coś ważnego.
O tak! Nie bójmy się puścić wodze fantazji:


Czapko z wełny, nie drap mnie tak w głowę, bo cię zdejmę.