idą w tango


Okazuje się, że chęć pójścia na dziwki, to siła zatrzymująca pociągi.

Wchodzi do przedziału dwóch lewych koleżków, pachnących pięciodniowa fermentacją alkoholową z białymi skarpetami w gustownych gumowych klapkach. Jeden z nich z obrączką na palcu. Podchodzą do smukłego bruneta z laptopem rodem ze Sturbucksa i najpierw grzecznie proszą o wejście na stronę z adresami usług towarzyskich w Grodzisku. Gdy ten odmawia asertywnie, jedna z gęb grozi zabraniem laptopa. Dogadują się, spisują numer ze strony. Laptopa nie konfiskują, W międzyczasie, płacąc za bilet,  dowiadują się, że pociąg zatrzymuje się dopiero w Warszawie. Kręcą z niezadowoleniem głową i zmieniają wagon. Pięć minut później spod kół wydobywa się groźnie brzmiąca para. Bucha i bucha, a przecież to nie lokomotywa Brzechwy.
Co się dzieje, co się dzieje? – rozlega się szmer ofiar hucpy dziwkarzy.
Panowie zaciągnęli hamulec ręczny – odpowiada niewzruszona konduktorka, jakby tak właśnie wyglądała jej codzienność.

Wczoraj z Kiką na zaproszenie Aleksego zjawiłyśmy się na ognisku w centrum miasta z okazji rocznicy śmierci pewnego rabina. Jak dobrze, że jesteśmy zanurzone w antropologicznym sosie. Inaczej ,słysząc, jak obgadują nas, gojki, panie siedzące tuż obok,  wyszłybyśmy obrażone/oburzone/zniesmaczone, a tak tylko spojrzałyśmy na siebie i mówimy: no tak swój - obcy.







Czasami nawet obce kaczki nie mogą znieść twoich głupot.