diabeł porzuca zło i zakłada firmę budowlaną

Asiok zachęcił mnie do obejrzenia horroru science-fiction Diabelskie nasienie. Scenariusz jest więcej niż zajmujący. Genialny komputer ucieka z laboratorium. Zabija asystenta i gwałci jego żonę. Po tytule można się domyślić, że ofiara rodzi kompdziecko z klawiaturą zamiast uzębienia. To dużo gorsza wersja człowieka, w szczelinach między klawiszami gromadzi się wiele zarazków i roztoczy.

Nie potrzeba jednak przemocy, żeby rodziło się zło. Ono już jest. Wczoraj na łajbie w zeszycie pracowniczym, ktoś napisał notkę do przełożonego: "pracownik XYZ się opierdala". Zapytałam się XYZ, czy jego mili koledzy ze zmiany byli na tyle uprzejmi wcześniej go o tym poinformować. Niestety nie. Dla mnie jest to jednoznaczny przejaw obrzydliwego korporacjonizmu przez donosicielstwo, a obrzydliwy jest tym bardziej, mili koledzy robią to z uśmiechem na twarzy i w przekonaniu, że postępują słusznie. Nie martwcie się, to nie sprawi, że będziecie zarabiać więcej niż 5zł/h. Dziś Merigold z kolei usłyszała, że wyszła pięć minut wcześniej z pracy. Pomijając nieprawdziwość tego zarzutu, ktoś musiał kłamstwo owe przekazać dalej. Nie lubię ludzi, którym muszę przestać ufać, a brak zaufania to zło. Rozbije je jak szkło! Naiwności, o!

Znachorka jest przekonana, że nie ma diabła, to człowiek, który jest Bogiem, odpowiada za zło. Gdyby Znachorka pamiętała, że jest katoliczką, to pewnie kopnęłaby się w głowę.

Dziś zapytałam instruktora jazdy, czy wierzy w życie pozagrobowe (pomińmy wewnętrzny absurd słowa).       W odpowiedzi usłyszałam historie o duchu ciotki, który przykrywał kocykiem jego córkę. Kate prowadziła wtedy samochód, cud, że nikomu nic się nie stało.