afazja

Przyszedł Ernest. Ernest jest wysoce nobliwym mężczyzną, jednak skarpety wciąż pierze mu mama, a tata przygotowuje obiady. Ernest to połączenie szarmanta z birbantem. Garnitur z ekologiczną torbą z dyskontu, w sferze psychiki również. Dość frapujące.
Ma bardzo skomplikowaną składnię, na tyle, że często sam się w niej gubi. Rozmawiamy rzadko, ale jak już, to na tyle głęboko, że można to porównać do rozbierania się przed sobą dziewczyn, kiedy okazuje sie, że jedna ma mniejszy brzuch, ale za to druga większy cellulit. Nasz wypadek, pozostając w konwencji, nazwijmy nieodwracalnym skrzywieniem nóg.

Wczoraj był tak piękny zachód słońca, tak pomarańczowy, tak marchwiowy, że w pośpiechu zaczęłam wyciągać aparat. Wtedy zjawił się wąsaty mężczyzna w brązowej zniszczonej skórze. Ma na sumieniu pewnie tysiące takich zachodów, więc tonem dobrotliwego wujka rzekł: Stań na górce, o tam, tu krzewy ci zasłaniają. Gdy byłem w Kenii, tam na równiku słonce było tak blisko, na wyciągnięcie ręki. W normalnej, mniej impresyjnej sytuacji, uznałabym to gadanie za nieszkodliwe gadanie Iwana Bezdomnego. To niesamowite jak pieprzenie niepostrzeżenie zamienia się w poezję.

Asiok powiedział, że za mało pracuję na łajbie, żebym kiedykolwiek poleciała samolotem. Z jego wypowiedzi wynika, że zarabiam kwoty ujemne, bo nie stać mnie nawet na bilet na Ryanaira do Edynburga za 1zł.

Kate powinna się teraz ubierać cieplej, brykiet drzewny, ani węgiel nie przyjadą tak szybko, jak poprzedniej zimy. Żeby nie zmarzła, zabraliśmy ją z Asiokiem na lotnisko. Nie było jednak odlotów, ani lądowań, było za to mnóstwo samochodów. Dotarliśmy też pod bramy domu, gdzie spędziłam najszczęśliwsze chwile dzieciństwa, to wcale nie był dom dziecka.