Wieczna zmarzlina

Przychodzi do ciebie człowiek i opowiada, jak kiepsko inwestuje wszelkie swoje zasoby energetyczne. Od kilku lat jest związany (teraz już tylko/aż wspólnym dzieckiem) z kobietą, której głównym zajęciem życiowym, prócz doradzania finansowego w jakiejś podejrzanej placówce, jest notoryczne robienie go w bambuko.

Przypomnijmy, bambuko to gra, w której niewiadome są jej reguły. Jako że ta kobieta, nazwijmy ją Mirabelle, inicjuje wszelkie gry, jest również autorką zasad. Nie zdradza ich jednak nikomu,bo zawsze chcę wygrywać rozgrywkę. I tak się dzieje. Tym samym dużo pije na koszt mojego klienta, aranżuje mu spotkania z panami z łezką pod okiem, kluczy, kłamie i czaruje. Nigdy mi się nie zwierzała, ale myślę, że mój klient też ma sporo za uszami, ale to nieważne. Moje popołudniowe miłosierdzie każe mi się pochylić nad przegranym. Ktoś kocha, ktoś nie.Boska Mirabelle będzie jego przekleństwem przez następne parę lat. Może nawet się kiedyś zejdą. Dziecko, gdy dorośnie zorientuje się, że wychowują ją czterdziestoletni nastolatkowie, mentalnie wciąż siedzący na gegrze w gimnazjum. Choć może spadnie na kogoś nagle 16 ton.

Jestem sceptyczna, co do rozsądku ludzi pijących, niepijących także.

Wybraliśmy się się wraz z April, Asiokiem, Blakiem, Leną, Spencerem i Wawrzyńcem do kina na bardzo pouczający film, dobrze zmontowany, wybitnie wyreżyserowany.
Konsekwencje: Blake chce mieć tatuaż smoka na przedramieniu, Asiok zapragnął jeździć częściej na motorze, Wawrzyniec z Leną utwierdzili się w przekonaniu, jak ważny w kinematografii jest kot, April odkryła swoją biseksualność, Spencer jest wciąż Spencerem, choć może już bardziej Blade Runnerem.

Wszędzie pipszoł, gdzie nas nie ma.