nieprzystawalność/funkcjonalność

To się objawia czasami nad ranem, kiedy siedzisz do późna i nie czujesz już zmęczenia. Za to wyostrza się węch, wzrok i wrażliwość na słowa. Przeglądasz zdjęcia nie twoje, bo po co. Cudze - ciekawsze. Zdjęcia są do bani, zbyt ckliwe, wygładzone, nie ma w nich zgrzytu, problemu brak. Za to są podpisy, które jakby są znajome, są bardzo ci bliskie, ale nigdy nie będą twoje. Wtedy otwierają się oczy, że może jedno do drugiego wcale nie pasuje. Ta nieprzystawalność ciągle gdzieś będzie się przypominać, ale już zamykasz oczy. Przecież w zasadzie już śpisz. Po przebudzeniu masz nieprzyjemne uczucie postobłąkania.

Pierwszy raz od 10 lat założyłam adidasy, a raczej obuwie do biegania z kotem. Nie o markę tu chodzi, a o rodzaj bytu. Nie sądzę, że istotę adidasków można poznać przez zmysły, pojęcia też nie dają rady. Problem tkwi w wybitnej wręcz brzydocie tego typu obuwia, która jest bezsprzecznie akceptowana przez użytkowników. Dominuje bowiem funkcjonalność, spychając na margines (błędu) jakiekolwiek pretensje, nawet nie o piękno, a o prostotę. Siatka, fluorescencyjne sznurówki... Trzeba o tym zapomnieć. Zacząć biegać, pocić się, przynosić sobie szczęście w postaci zdrowych kolan. Tak, jestem twarzą firmy produkującej obuwie sportowe. Inaczej - mogłabym być.

Na łajbie bardzo miło, zwłaszcza gdy Blake przypomina, kto jest mistrzem układania słów na czas. Zwłaszcza, że chyba bez przeszkód wyjadę, tam gdzie gulasz.
Tuż pod koniec mojej zmiany przyszli Asiok i Aleksy. Jak zwykle zeszło na temat Palestyny i Izraela. Wcześniej był pewien po której stronie stoi Bóg, teraz chyba już sam nie wie.