Słuchasz węgierskiej muzyki klasycznej, jedząc wigilijny pasztet

Stoisz sobie w przedpokoju z kuzynką, trzymacie kieliszki z czerwonym winem, w tle wasi rodzice rozprawiają o rzeczach ważnych, słoikach, autach. No i tak sobie stoisz, rozmawiasz. I kuzynka nagle z głupia frant mówi, że schudłaś i że jak to się robi. Odpowiadasz wtedy, że to żadne kind of magic, tylko praca, pot i inne na p. Zwierza się, że starość, że zaczyna dostawać biodra po mamie - szczupła góra i nagle trzask szafa. Współczujesz jej, ale nie do końca mocno czujesz problem, bo biodra dostałaś 11 lat temu, więc: z czym do ludzi, młoda - chciałoby się rzec.

Zwierzanie jest niekończącym się ciągiem. Zwierzasz się Blake'owi, że fajnie byłoby urodzić się 30 lat temu, bo może wtedy ten amok wirtualny, to internetouzależnienie nie byłoby takie jaskrawe. Na to przytomny Blake odpowiada: A czy te kilka lat zrobiłoby jakąś różnicę?


A potem z przyjaciółmi w św. Szczepana męczennika oglądasz znów, popijając to wszystko różowym winem, To właśnie miłość. Nikt się nie drze, nie pali trawki, nie majstruje na balkonie. Ktoś się pocałuje, ktoś zamknie w pokoju, nic więcej. Szaleństwo stało się passé. Przegrało z pożeraniem pierogów i z szydzeniem z ludzi, którzy dostają na święta: Księgę kawalarza polskiego. Tak jest bardzo dobrze, bo po raz pierwszy. 


Jutro wciąż będziemy piękni i nieszczęśliwi.