suszarnia

Gdzie drwa rąbią, tam wióry pijane lecą.

Integracja na łajbie czy wspólne oglądanie w multipleksie najwybitniejszej produkcji ostatnich lat - Wyjazdu integracyjnego.
Nie lubię brukselki, gadania z idiotami i mycia łazienki. Wszystkie te rzeczy wydają się ciekawsze niż ten film, który ani nie był hard polish porno, żebym mogła się przynajmniej oburzyć na widok, zarumienić, podekscytować się, albo rzucić butem ani polish idiotic comedy. Reasumując ani wagin, ani degrengolady, ani absurdu. Żadność tego filmu spowodowała, że zaczęłam przysłuchiwać się, kto z łajby śmieję się, gdy bohater zakłada sukienkę a bohaterka wycedzi słowo: wacek. Mam haka na ich poczucie humoru.

Potem biesiadowaliśmy. Zabawy psychologiczne przeplatały się z grą a la bekarty wojny i tańczeniem na stole. Nie mogłam się upić. Do łajby wpadli też na godzinę Lena, Kate, Elisabeth, Wawrzyniec i Asiok. Wolałam siedzieć z nimi, mają fajniejsze żarty. Po knajpie krążyła też Mira, dawna lojalna pracownica ze swoją koleżanka Betty.  Opowiadała, jak to lepiej zarabia gdzie indziej, jak się cieszy, że stąd odeszła, że już nie ma plotek. To bardzo interesujące.