liryka

W cudzych łózkach śpi mi się najlepiej, ale śniadanie smakuje w mojej kuchni, obiad na mieście, a desery w autobusach.Wina koniecznie z butelki, bo inaczej młodość się ulatnia albo spierdala. Zależy od konwencji. Trudno być liryczną, jeszcze trudniej być na serio prozaiczną.

Spencer nie będzie najprawdopodobniej wodzirejem na moim weselu, na szczęście żadne z nas nie jest z tego powodu smutne. Na razie cieszymy się życiem doczesnym i zastanawiamy się, czy za 100zł pozwolilibyśmy się sfotografować reporterowi Faktu. Spencer, April, Kate nie widzą przeciwwskazań. Blake widział, ale może dlatego że on już tę stówę ma i może mieć ideały.

Malena przyszła do łajby z młodym, wrażliwym człowiekiem. Palimy papierosy i rozmawiamy. Sympatycznie.

Lubię iść sama główną ulicą miasta, świeże powietrze przecina mi trzewia. Świeże powietrze, jak nic w tym mieście doprowadza mnie do rozpaczy, może dlatego że go nie ma, a może dlatego że przykładam sobie głowę do wydechu auta. Wdech i wydech. Jestem uratowana.