gdzie indziej

Jest życie poza łajbą. Jest. Żadna wieść gminna nie przyniosła mi tej wiadomości. Sama jestem wieścią gminną, co komunikat w świat niesie: jest tyle piękniejszych miejsc do picia, palenia i rozmowy niż łajba.
Siłownia, sklep spożywczy, balkon, tramwaj, łózko, poczekalnia, róg ulicy, łazienka. Wszędzie lepiej niż tam.

Samotne mycie naczyń, gdy w tle leci melodia z Ostatniego Mohikanina może stać się doświadczeniem głęboko mistycznym i nikt cię nie może posądzić o pretensjonalność!

Picie wódki z czasem pretensjonalne się staje, zwłaszcza, gdy wszem i wobec ogłaszasz, że to już szósta kolejka, a Ty twardy, a wczoraj było osiem, a przedwczoraj to 100 tysięcy.

Zamiast iść do łajby, załóż kurtkę i napij się na balkonie. Zamiast palić w ciemnościach, zapal w wannie. Skręt zaś smakuje najlepiej nie w toalecie, ale gdy leżysz na kanapie, oglądając Na wspólnej.
 
Domatorstwo nigdy jeszcze nie było takie sexy!