fryzjer

Miałam jechać nad morze, pojechałam tam, gdzie Piłsudski bitwy wygrywał, choć nikt o tym nie wspomina, nikt o tym nie pamięta. Za Góry Świętokrzyskie, bo tam mieszka Kika.

Kika mieszka w pięknym domu z sadem owocowym i orzechem włoskim. Nigdy nie widziałam, orzecha włoskiego, jak sterczy na drzewie. Mama Kiki uznała mnie więc za sympatyczną mieszczkę, której leci po nodze na widok gęsi.

Kika sprzedała mi kilka życiowych prawd.

1. Nie powinno się chodzić pijanym do fryzjera - asymetria gwarantowana.
2. Nie sypiaj z chłopakami z małego miasteczka, nie ujdzie to uwadze piekarzowi, kościelnemu i twojej ciotce.
3. Nie próbuj oceniać miejscowych zwyczajów i tak za chwilę cię tu nie będzie, i to nie ciebie klepią, nie ty leżysz na podłodze.

Po powrocie siedziałam z Blakiem w najmodniejszej (sic!) knajpie w mieście. Obwieściłam Blake'owi, że chcę jechać na stypendium do Rumunii, bardzo się zasmucił, bo to brzmi bardzo hippstersko.

Borys wrócił z wycieczki swojego życia, zabiera jutro świnkę i myszki. Bóg jest wielki, a w moim pokoju przestanie śmierdzieć moczotrocinami,