złota pipa

Leniwa niedziela. Wydurniamy się obrzydliwie, śpiewamy/ryczymy Bohemian Rhapsody, naciągamy na wódkę, wpuszczamy w maliny klientów i gramy w bierki. Gdy będę kiedyś (Boże, broń!) siedzieć w biurze od 8 do 17, będę tęsknić za byciem imbecylem w godzinach pracy. Cronenberg jest obecnie największym kawalarzem łajby. Charakteryzuje się tym, że nie zdejmuje nigdy czapki bejzbolówki i ciągle gada o pipkach. Słucha dobrej muzyki i był w Nowym Yorku, ja byłam pod Pragą.

Jem ananasa, przepijam go kawą,

Blake właśnie wrócił z Imperium Wschodzącego Słońca. Blake zawsze dobrze pachnie.

Asiok z Elisabeth przywieźli mi sushi z sosem wasabi. Chciałabym jeść sushi każdego dnia, mogłabym się obżerać się tymi ryżowymi krążkami. Bycie tłustą od sushi nie wydaje mi się koszmarem, a marzeniem!
Być może sprzedałabym własne dzieci za porcję maki. Centra adopcyjne, nie oddawajcie mi swoich pociech! I am hungry.

Przyszedł chłopak z zespołem downa, zaczął całować moją rękę, całował ją przez minutę, aż mu się wyrwałam, nie wiedziałam na ile można mu pozwolić, nie wiem cały czas, on też tego nie wie. Dziczeję przy ludziach z innych krajów mentalnych.

Gdy wróciłam o 3 do domu położyłam się na łóżku z kawą. Czytałam sobie Przekrój i Dobre Rady. Machałam w górze nogami. Marzyłam o ciastkach ze słonecznikiem i o wąchaniu ferrari na męskiej skórze.
Chyba usnęłam, bo się potem obudziłam.