noc długich noży

Na łajbie powrót do dręczenia gości.

Jestem jedną z trzech twarzy tego procederu. Moim zadaniem jest czajenie się na klientów tuż przy wejściu, żeby nie uciekli, żeby kupili i żeby kupili raz jeszcze. Proponowanie im stolika i mówienie o promocjach nie byłoby takie złe, gdyby nie fakt, że bar nie jest restauracją, ani żabką, gdzie do każdego zakupu chcą nam wcisnąć naklejkę z pieskiem. Niektórzy wpadają, żeby się rozejrzeć, wypić piwo w samotności, opluć barmana. Nie jest im potrzebne wsparcie logistyczno-marketingowe.

Narzucanie się ludziom jest sprzeczne z moją moralnością kształtowaną tak wytrwale w gumowych rękawiczkach.