ser czyli być

Jem tosty, ser się ciągnie, szynka sie rozpada. Całość przyprawiona ziołami prowansalskimi. Niezapomniany smak, zabity głód.

Mam zmianę do 7 nad ranem, będzie już wtedy czynna żabka. Pan frogman spakuje mi w foliówkę bułeczki i pastę jajeczną. Samotne śniadania z TVN 24. Wszyscy jeszcze śpią, a ty krążysz i może sen by sie przydał, ale zmęczenie jest tak wielkie, że ogarnia cię nicość, gdy siedzisz przy stole i dopijasz kawę.

Ale to dopiero za 10 godzin.

Teraz jest teraz, a jutro będzie później. Coraz więcej ludzi przy barze, zamawia to co zawsze. Czysta ekonomia. Jedno piwo to mniej więcej półgodziny sączenia, potem następne, wchodzi trochę wolniej, może trzecie? A może lepiej papierosy? Podsumowując za 25 zł polska młodzież może nie napierdoli sie jak świnia, ale spędzi miło wieczór nie-przed-telewizorem.

Dostałam od Blake radioodbiornik, z którego odbieram tylko jedną piosenkę amerykańskiej artystki, która ma bardzo bogatego męża i pysznie okrągłe biodra. Prezent pochodzi z firmy Ronalda McDonalda.