zimne nóżki

Trzeci dzień z rzędu podążam w stronę bulwaru zachodzącego słońca.

Na szczęście wcześniej byłam na shake'u, na szczęście wcześniej miałam kojącą rozmowę z Blakiem.

Mam zawroty głowy, być może ciało ma już odruchy wymiotne. Nie, nie jest źle, tylko wolę być już po drugiej stronie baru. Dostaje tu cyklofrenii, od depresji przy nalewaniu kolejnego piwa, po euforię spowodowaną zobaczeniem kogoś, kogo lubię. Czasami płaczę, gdy nikt nie widzi. Exclusive. Pokaz tylko za pieniądze.

Jest ze mną Martha, dziarski człowiek. poradzimy sobie.

Pojawia się Borys. Borys jest z dalekiego kraju. Borys lubi Kapuścińskiego i mówi, że Radiohead to muzyka do zarzynania krów. Poszliśmy po pracy na zimne nóżki. Smakowało mu. Rzucił się na galaretę, jak ja kiedyś na Haribo, które Tato przywoził z Niemiec. Borys ma sześć sióstr i dziwi się, że jest taki męski.