poprzecznie

Blake'a nie ma i nie będzie, a jak będzie to zmieni imię. Wyszłam od niego i już nie wróciłam. Banalna historia. Blake i tak był jedną nogą. Komu. Po co.

Mam wciąż jego głośniki.

Wyszło słońce na mojej ulicy, która niedługo zamieni się w krętą osiedlową ścieżkę.

Potem poczuję praskie słońce. To będzie piękna zima.

Niech wszystkie łajby w tym mieście zatoną.

P.S Niech coś przerwie, do cholery, tę poezję!