donikąd

Dzwoni Asiok, wrócił z poprawin o 6. nad ranem. Pił z April gdzieś wódkę na torach. Pili do momentu,  w którym poczuli się bardziej senni niż spragnieni.

Pijaństwo zaprowadziło go do stawu. Odbył tam rytualną kąpiel. Utonęły mu slipy. Utonęłyby mu też soczewki, gdyby miał. Na szczęście nosi okulary.

Do łajby idę dopiero pojutrze. To bardzo nie dobrze ze względu na moją dramatyczna sytuację finansową.

Mówię o sobie "uboga" i nie ma w tym przesady. Niech nikogo nie zwiedzie moja okrągła buzia.