super

To dobra praca.
Nie ma papierkowej roboty.
To nie jest korporacja.
Nie muszę pracować w Warszawie.

Przychodzą znajomi, nieznajomi, co znajomymi siłą rzeczy się stają.
Są różne szklane butelki. Można je sobie pooglądać. Mieszają mi się barwy.
Dużo tu rozmawiam. Rozwijam się. Przechodzi przeze mnie multum informacji. Nie wiem, co mam z nimi zrobić, trudno nadążyć.

Piję kawę w ogromnych ilościach. Nic dziwnego, że nie lubię słowa: white.

Margaret przekazała mi plotki na temat Kirka. Jest burakiem. Mówi, że jest menadżerem łajby. Obraził Leona. To zasadniczy błąd. Leon ciężko znosi idiotów,