separacja. starość

Przyszłam świętować swoje urodziny kilka minut po północy do łajby, która stanie się łajbą moją już za kilka dni.

Kent, Sasha i Kate podarowali mi różowego balona, a z głośników popłynęło rzewne sto lat. Fajnie.

Wcześniej Kate nie mogła wytrzymać i dała mi wcześniej najbardziej lanserski (tak) portfel na świecie. Podłużny portfel będący żywą reklamą niemieckich wysyłkowych domów mody z pięknymi panami na okładce, takimi pociągającymi, eleganckimi, takimi, że gdybym wychodziła za jednego z nich za mąż 25 lat temu, to byłabym kimś, nie tylko kobietą. Dziś już na szczęście są inne priorytety.

Przyszedł Blake ze źródłem światła, dialektyką i kośćmi. Chciałabym od niego dostawać ciągle jakieś latarki. Mnie to zachwyca bardzo, a jego może jeszcze bardziej. Rzucaliśmy kośćmi, czy wyjedziemy do Pragi w tym roku. Kości są bezlitosne. Gówno z tego wyjdzie. Kości zaproponowały nam za to lot do Edynburga. Może być. Całkiem sympatyczna zamiana. Kolejne pytanie dotyczyło mojej ciąży. Kości się wahają.
Blake postanowił postawić kości pod ścianą i powiedział bluźnierczo niczym: " Boże, jeśli istniejesz..."
Kości uznały, że niekoniecznie są kośćmi, ale weźmy pod uwagę, że mogą z nas drwić.

Poszłam do mojego profesora, pogadaliśmy trochę o tym, jak wygląda życie seksualne 50-60-latków    w ośrodkach senatoryjno - wypoczynkowych. To bardzo ciekawe kwestie.

Starość to wymysł gówniarzy.