Summer czyli deszcz

Rozpisywanie się o sytuacji pogodowej za oknem trąci nudą, trąci żenadą.

Dlatego tym bardziej zaznaczę fakt, że z nieba leci kapuśniak. Wilgoć. Chłód przypominający początek jesieni.
Już nawet nie ścieram stolików. Syzyfowa praca jest mi obca. Jak ktoś chcę usiąść na zewnątrz i zapalić musi się pogodzić z mokrym blatem. Jak ktoś powie: " Może panienka wytrze stolik", panienka odpowie: "Proszę rozmawiać z menadżerem".

Mercuccio stawia soplicę orzech laskowy na lodzie. Specialité de la maison!- krzyknąłby kelner bądź szef kuchni, gdyby tu był. Ale nie ma. I nie będzie. Jest barman, barmanka, wódonalewacz, piwopodawacz, butelekzestolikasprzątacz, klęjacychstołówycieraczka, ludzitrapionychtrądemterapeuta. Dużo tu etatów. Dla wszystkich profesji.

Przyszła Elisabeth, ale bez Asioka. Szkoda. Razem raźniej.